sobota, 17 października 2015

Torcik przedszkolak i pożegnanie...

Na torcik natchnęło mnie w ostatniej chwili i w dużej mierze musiałam improwizować, ale efekt końcowy był całkiem przyzwoity. Nie miałam też specjalnie czasu na sesję, ale i tak nie o tym chcę dziś pisać, więc temat tortu potraktuję nieco chłodniej;)

Tort jest bardzo prosty w wykonaniu, a przede wszystkim idealny dla dzieci, stąd też jego nazwa. Spersonalizowałam go dodając żelkowy napis.



Składniki:

900 ml soku Kubuś
2 budynie waniliowe/śmietankowe
galaretka agrestowa 

biszkopt

Przygotowanie:

Biszkopt pieczemy wg swojego ulubionego/sprawdzonego przepisu. Przekrawamy, nasączamy naparem z herbaty. 
Zabieramy się za krem.
Budynie gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu, jedynie zamiast mleka wlewamy sok. Ciepłym jeszcze kubusiowym kremem przekładamy biszkopt i odstawiamy. Na wierzch wylewamy przygotowaną wcześniej tężejącą galaretkę. 

************************************************

Rok 2014 - przedszkole i mój pierwszy siwy włos;)
Nie powiem, żebym jakoś specjalnie histeryzowała, ale niepokój i obawa towarzyszył mi, a jakże. Myślę, że dla każdego jest to trudny okres, temat rozstania itp. Moje dziecko nie było wyjątkiem, pierwsze dni w przedszkolu były bardzo ciężkie, na szczęście nie trwało to długo, a może wyparłam ten etap z pamięci....tak czy owak, ogromną rolę w tej sytuacji odegrały dwie Panie Przedszkolanki, chociaż dziś chciałam odnieść się tylko do jednej z Pań.

Pani Kasia od początku była Idolem mojego niespełna trzyletniego wtedy dziecka. Często w domu słyszałam...a Pani Kasia...bo Pani Kasia...opowiem jutro Pani Kasi, ciekawe co powie Pani Kasia....

I tak Pani Kasia stała się częścią naszego życia. Przez ponad rok dawała całą siebie, za co byłam jej bardzo wdzięczna, ponieważ to dzięki niej między innymi trwałam swoje 8 godzin;)

Niestety, wczorajszy dzień był ostatnim dniem pracy Pani Kasi i chociaż życzę jej jak najlepiej, strasznie przy tym żałuję, że już jej nie będzie z nami.

Były prezenty, całusy, przytualsy...sesja zdjęciowa i słodkości...

Szkatułka na Skarby, którą moje dziecko dostało od Pani Kasi na pożegnanie zawierała dodatkowo małe zawiniątko, krótki liścik, bardzo wzruszający i osobisty, dlatego też treść zachowam dla siebie. Nie mniej jednak bardzo dziękuję za te słowa.

Zdawać się mogło, że Niko zrozumiał, ale zapytał...a kto nas teraz będzie kochał:)




3 komentarze:

  1. fajny wpis Kasiu i pozazdrościć Wam Pani Kasi <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka Pani Kasia to prawdziwy skarb, nie tylko dla dziecka, ale też dla mamy :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...